Szukaj na tym blogu

niedziela, 23 listopada 2014

John Green - "Gwiazd naszych wina"

"Każdy w tej opowieści przygnieciony jest ciężką niczym głaz hamartią: ona dlatego, że jest taka chora; Pan dlatego, że jest taki zdrowy. Gdyby ona czuła się lepiej lub Pan gorzej, gwiazdy nie rozgniewałyby się tak okrutnie, ale taka jest natura gwiazd i Szekspir nigdy bardziej się nie mylił niż wtedy, kiedy kazał Kasjuszowi powiedzieć: „To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina”. Łatwo mówić, gdy jest się rzymskim legatem (albo Szekspirem!), ale nasze gwiazdy mają wiele win na sumieniu."
Książka modna i nie można temu zaprzeczyć. Do takich zawsze podchodzę z dużym dystansem. Nie lubię nastawiać się opinią większości. Tym samym jestem do nich bardziej krytyczna, chyba że książka obroni się sama.

 

Opis:

 
Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat.

Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.

Wnikliwa, odważna, pełna humoru i ostra Gwiazd naszych wina to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości.
 
http://bukowylas.pl/ksiazki/gwiazd-naszych-wina

 

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

+ słodko-gorzka atmosfera
+ wyważenie
+ kreacja bohaterów

***
„A potem chwyciła parę wyzywających, bardzo wysokich szpilek i powiedziała: – W tym ogóle da się chodzić? Umarłabym chyba… – Urwała i spojrzała na mnie przepraszająco, jakby wspominanie o śmierci przy umierających było zbrodnią. – Powinnaś je przymierzyć – dodała, próbując zatuszować gafę.
– Prędzej umrę.”
O książce dowiedziałam się właściwie dzięki planom jej ekranizacji, a konkretniej, gdy po obejrzeniu Niezgodnej przeczytałam, że ekranowe rodzeństwo grane przez Shailene Woodley i Ansela Elgorta zagrają razem w innej produkcji. No i tak jakoś się zaczęło. Coraz częściej natrafiłam na opinie o tej książce, w dużej mierze bardzo pozytywne. Kiedy zaczęłam czytać, bohaterowie mieli już twarze, a ja zaczęłam coś, co można by określić mianem "testowania". Jak szybko książka mnie rozczaruje itp.
„Tak to jest z bólem […]. Domaga się, byśmy go odczuwali.”
„Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje.”
Jak widać po niektórych moich wpisach, ważnym elementem według którego oceniam książki jest humor i ironia. W GNW była to również słodko-gorzka atmosfera całości. Nie było ani zbyt słodko ani zbyt tragicznie, chociaż temat jest poważny. Sukcesem książki jest wyważenie. Mamy wszystko, co powinno być, w odpowiednich dawkach. Jest to książka, której tak naprawdę nie można opowiedzieć. Trzeba ją przeczytać, by poczuć to, co autor faktycznie chce się nam pokazać. Zmusza do przemyśleń, ale nie jest przytłaczająca.
 
Polecam!

3 komentarze:

  1. Książkę mam w planach czytelniczych, ale jakoś tak mi do niej nie po drodze :) Muszę chyba mieć ochotę na te klimaty - dość smutnawe :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło za każdy komentarz. Jednakże namolnego spamu nikt nie lubi, podobnie zresztą jak "hejtingu". Jeśli chcesz kogoś poobrażać to radzę użycie tego fajnego krzyżyka w prawym górnym rogu. Komentarze tylko spamujące lub obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...