Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 29 września 2014

Peter Heller - "Gwiazdozbiór Psa"



„Byłem muszlą. Pustą. Przyłóż mnie do ucha, a usłyszysz daleki szum wymarłego oceanu.”
Opowieść o pozostaniu sobą w świecie, który został pozbawiony dawnych zasad i walce człowieka z samotnością.

Opis:

Hig przeżył epidemię grypy, która niemal doszczętnie wytrzebiła ludzkość. On sam stracił żonę i przyjaciół. Teraz mieszka w hangarze na małym opuszczonym lotnisku wraz z psem i jedynym sąsiadem – mizantropem nie rozstającym się z bronią.

W swojej cessnie 182 z 1956 roku Hig zabezpiecza strefę ochronną lotniska, a od czasu do czasu wymyka się w góry, by łowić ryby i udawać przed samym sobą, że wszystko jest jak dawniej. Kiedy jednak w pokładowym radiu natrafia na transmisję z innego lotniska, budzi się w nim skrywana głęboko nadzieja, że gdzieś istnieje inne, lepsze życie, podobne do tego, które utracił. Ryzykując wszystko, Hig wyrusza na wyprawę tam, skąd nie będzie już mógł powrócić, nie tankując: kieruje się do źródła zaszumionego sygnału radiowego. To, co go czeka i z czym musi się zmierzyć, jest zarazem i lepsze, i gorsze od czegokolwiek, czego mógł się spodziewać.

Gwiazdozbiór Psa to porywająca i wzruszająca, tyleż zabawna, co przejmująco smutna opowieść o człowieku, który wiedzie życie w ziejącym pustką, przepełnionym poczuciem straty świecie; opowieść o tym, czym gotów jest zaryzykować, by wbrew wszystkiemu odzyskać więź z innymi, miłość i pełnię człowieczeństwa.

http://www.insignis.pl/book/index/74/Gwiazdozbior-psa.html

Moja ocena: Dobra (***)


+ strona emocjonalna książki

***
I patrzyłem na gwiazdy pływające w pajęczynie liści. Jak ryby które próbują się przecisnąć przez oka sieci. Tym właśnie jesteśmy, to robimy: próbujemy się przecisnąć, napinamy sieć, sieć która nie istnieje. Jej węzły trzymają tylko tak mocno jak nasze własne przekonania. Nasz własny strach.
Wraz z lekturą Petera Hellera tylko mocniej umocniłam się w przekonaniu, że książki o szeroko pojętej tematyce postapokaliptycznej, to tak właściwie różne spojrzenia na problem samotności człowieka. Boimy się tego. Stawienia czoła rzeczywistości samemu, zwłaszcza, jeśli to co znamy legło w gruzach i leży u naszych stóp. Ponieważ jest o wiele trudniejsze, niż kiedy mamy wokół siebie osoby, którym możemy zaufać. Z tym problemem zmaga się Hig, główny bohater Gwiazdozbioru Psa, co prawda nie jest on w dosłowny sposób zupełnie sam - ma w swoim pobliżu najlepszego przyjaciela, którym jest pies Jasper i Bangleya, sojusznika, z którym żyje w symbiozie. Temu drugiemu nie ufa jednak w pełni. Jego chęć kontaktu z drugim człowiekiem najczęściej przysparza mu jedynie dodatkowych problemów. Hig jest bowiem chyba jednym z nielicznych, którzy w tym brutalnym świecie starają się dać szansę każdemu człowiekowi, zanim odstrzeli mu się głowę.
Jasper zastrzygł uszami i rozchylił pysk w swojej wersji uśmiechu. Nie wiedział. Miał to w dupie. Gdyby życie było tak proste, pomyślałem, jak wiele razy wcześniej. Proste jak życie psa.
Książka jest przesiąknięta treściami natury egzystencjalnej, pełna brutalności i śmierci. Przede wszystkim jednak smutku, wspomnień, straty, przemijania i pogodzenia się z losem. Ten brak nadziei jest tak wyczuwalny, że można prawie tą przytłaczającą atmosferę kroić nożem. Są epizody względnie radosne, a zakończenie może dawać lekką nadzieję, jednak wydaje mi się, że głównym celem książki było właśnie całkowite zadziałanie na emocje czytelnika i wprowadzenie go celowo w stan, w jakim prawdopodobnie byłby, gdyby znany mu świat runął w posadach. Działanie poprzez empatię. I to się doskonale udało.

Polecam! Chociaż nie jest to lektura „łatwa, prosta i przyjemna” w zwyczajnym znaczeniu tych słów. Wartość ma tutaj wywoływanie przemyśleń. Oj, wielu. A moja ocena oddaje głównie efekt przytłoczenia, jaki ta lektura u mnie wywołała.
Jakbym żył w rozdwojeniu a tym rozdwojeniem była zjadliwa nieustępliwość życia z jego błękitami i zieleniami nałożonymi na ciemniejącą szarość śmierci, i potrafiłem przechodzić od jednego do drugiego, wchodzić i wychodzić z taką samą łatwością z jaką wchodziłbym i wychodził z cienia hangaru tuż za wyjściem.
Odniesień mamy całkiem sporo, choć są one raczej natury muzycznej. Znajdujemy ogólnie wspomniane powieści Jamesa Dickey’a, ale w ramach pożegnania z książką otrzymujemy wiersz:

Li Shangyin –„Kiedy wrócę do domu
„Kiedy wrócę do domu? Nie wiem.
W górach, w deszczową noc,
Jesienne jezioro występuje z brzegów.
Kiedyś znowu będziemy razem.
Usiądziemy w świetle świec przy zachodnim oknie.
A ja ci opowiem jak cię wspominałem
Tej nocy na burzowej górze."

2 komentarze:

  1. Fabuła przypomina trochę filmy poruszające tematykę postapokaliptyczną...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło za każdy komentarz. Jednakże namolnego spamu nikt nie lubi, podobnie zresztą jak "hejtingu". Jeśli chcesz kogoś poobrażać to radzę użycie tego fajnego krzyżyka w prawym górnym rogu. Komentarze tylko spamujące lub obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...