Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2020

Elżbieta Cherezińska – „Królowa”

Opis:

Nigdy nie wiesz, kto się za ciebie modli.

Narodził się Knut. Trzecie dziecko Świętosławy, jedyne, które w chwili przyjścia na świat okrzyknięto „synem królowej”. Coraz więcej graczy przestawia piony tej historii. Bolesław w sekrecie przed siostrą swata Tyrę z Tryggvasonem, jarl Sigvald, powtarzając: „jomswikingowie nie wtrącają się w sprawy królów”, sam zaczyna w nich mieszać. Sven pielęgnuje swą niechęć do Olava, „drugiego wodza”. Tyra znika.

Tak kończy się Harda. Teraz nadchodzi czas Królowej. Nowi gracze i nowy wymiar tej historii. Od Roskilde do krainy zórz polarnych. Od Poznania przez Merseburg do Budziszyna, przez wszystkie wielkie wojny Bolesława. Od Pragi po Kijów. Od Gniezna przez tajemniczy Kałdus. I do Anglii, bo przecież nie jest tajemnicą, kim stanie się „syn królowej”…

https://sklep.zysk.com.pl/krolowa.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Harda, #2

„Królowa” opowiada dalsze losy córki Mieszka I – Świętosławy. Podobnie jak w przypadku poprzedniej części, mocną stroną powieści jest wartka akcja, interesujący bohaterowie, intrygi i dodatkowo jako wisienka na torcie, jedna z największych bitew morskich z udziałem wikingów. Muszę przyznać, kolejny raz zostałam oczarowana. Historia podana w taki sposób pobudza wyobraźnię i zachęca do dalszych poszukiwań. Elżbieta Cherezińska łącząc prawdę historyczną i fikcję, stworzyła lekturę, która zostaje w pamięci bardziej niż nie jeden podręcznik. I w tym dostrzegam atut tej książki, rozwija wiedzę, chociaż niesie ze sobą niebezpieczeństwo – wszystko podane jest tak płynnie, że może być ciężko oddzielić jedno od drugiego. Nie zdziwiłabym się, gdyby na jakiejś kartkówce, ktoś przytoczył fragmenty książki.

– Kobiety władców dzielą się na żony i nałożnice. Żony zaś mogą być rodzicielkami dzieci lub królowymi. Jedne i drugie ozdobią swe czoła i piersi klejnotami. Lecz królowe zawsze noszą w sercu ciernie.

Dyplomacja. Sztuka takiego mówienia „nie”, aby odsunięty usłyszał „tak”. Uczył się tej gry, ale wciąż nie był pewien, czy chce w nią grać.

Postać Świętosławy uosabia wszystkie kobiety i ich wewnętrzną siłę, którą musiały kierować się, jeśli chciały liczyć na wzięcie losu we własne ręce. Najpierw podporządkowane ojcu, później mężowi, pewną swobodę uzyskiwały dopiero jako wdowy. Jednak królowe poza rządzeniem musiały odnaleźć się jeszcze w roli żon i matek. W serii o Hardej znajdziemy wiele interesujących postaci. Oczywiście główne skrzypce grają tu kobiety, ale zostały otoczone rzeszą mężczyzn. Każdej bohaterce i każdemu bohaterowi tej książki poświęcono choć chwilę, co bardzo rozbudowuje powieść. Jak dla mnie kolejny atut.

– Nie ma smoka, to nas nie zeżre – sapał z tyłu Zarad. – Jest smok, będą i skarby i nas zeżre. To po co nam skarby, jak? … Trupa złotem nie przystroisz.

Serię o córce Mieszka z pewnością będę polecać zarówno fanom historii Polski, jak i fanom fantastyki. Wydaje mi się, że jedni i drudzy powinni się dobrze bawić – ci pierwsi, szukając prawdziwe wydarzenia i postaci, ci drudzy za wizję Walhalli, mistycyzm i cuda.

środa, 14 października 2020

David Mitchell – „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”

Opis:

Najnowsza powieść autora Atlasu chmur. Niezwykła, panoramiczna powieść Davida Mitchella zabiera nas do Japonii na Dejimę, sztuczną, ogrodzoną murem wyspę, połączoną z portem na stałym lądzie i obsadzona jedynie garstką kupców z Europy, którzy nie mają prawa jej opuszczać.

Dla holenderskiego urzędnika Jacoba de Zoeta rok 1799 to początek mrocznej opowieści o obłudzie, miłości, winie, wierze i morderstwie – podczas gdy ani on, ani jego poróżnieni krajanie nie wiedzą nawet, że na świecie zmienia się układ sił…

https://www.empik.com/tysiac-jesieni-jacoba-de-zoeta-mitchell-david,p1080765135,ksiazka-p

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Co robisz, jeśli w książce, którą aktualnie czytasz, pojawia się tytuł zaplanowany do przeczytania? W moim przypadku poskutkowało to przeskoczeniem danego tytułu o kilka oczek. Tysiąc jesieni wspomina Joe Hill w swoim „Gazie do dechy”, o którym możecie przeczytać >>>tutaj<<<. Już wcześniej ostrzyłam sobie zęby na ten tytuł, a rekomendacja Hilla jedynie utwierdziła mnie, że warto spróbować. Nie rozczarowałam się, ale miałam momenty kryzysu podczas czytania.

Piekło dlatego jest piekłem, że zło przechodzi tam niezauważone.

„Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” to interesująca powieść. David Mitchell połączył w jedną historię trzy dominujące wątki. W dodatku opowiedział je z perspektywy bohaterów obu płci. Pierwszy wątek, czyli śledztwo dotyczące nieprawidłowości w holenderskiej faktorii handlowej u brzegów Japonii, prowadzone przez tytułowego de Zoeta, na dłuższą metę mnie zmęczyło. Można podsumować ten wątek stwierdzeniem, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, o co chodzi – o pieniądze. Temat bardzo przyziemny.

Kiedy dotarłam do drugiego wątku, zaczęło mi się lepiej czytać. Jest on znacznie bardziej tajemniczy, mistyczny i niebezpieczny. Zakon prowadzony przez jedną z najbardziej wpływowych osób w Japonii, o którym mało kto wie coś więcej, musi skrywać jakieś mroczne tajemnice, prawda? Zwłaszcza jeśli znajduje się w górach, odizolowany od świata „w dole”.

– Czy to, co mówię, jest całkowicie pozbawione sensu? – Czasem słowami całkowicie pozbawionymi sensu człowiek mówi najbardziej do rzeczy.

Trzecia część powieści z pewnością usatysfakcjonuje wielbicieli potyczek i konfliktów zbrojnych. Czytelnicy stają się obserwatorami wielkiej gry o wpływy między kompaniami wschodnio-indyjskimi. Widzimy kolejne strategiczne posunięcia niczym w grze w go. Jednak ostatnie słowo nie należy wcale ani do Anglików, ani do Holendrów. Japonia nie zamierzała tak łatwo zrezygnować ze swojego izolacjonizmu.

Polecam! „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” przenosi w czasie, oczarowuje azjatycką egzotyką i kusi ciekawymi historiami. A wszystko opowiadają intrygujący bohaterowie. Czy można chcieć czegoś więcej?

środa, 20 maja 2020

Cecily Wong – „Diamentowa Góra”

Opis:

EGZOTYCZNA I LIRYCZNA OPOWIEŚĆ, KTÓRA W ZASKAKUJĄCY SPOSÓB ODSŁANIA ARKANA OKRUTNEJ KLĄTWY I TAJEMNICY.

Na początku XX wieku zamożny klan Leongów opuszcza Chiny i wyrusza na Hawaje, zostawiając prężnie działające przedsiębiorstwo.

Udaje im się uniknąć oblężenia przez japońskie władze, ale starożytna klątwa nie wypuszcza ich ze swoich szponów, podążając z nimi przez ocean.

Legenda głosi, że każdy człowiek przypisany jest jednej osobie na świecie. Czerwona nić magicznie łączy dwie połówki, niewidzialnie zaciskając się na sercach. Jeżeli ktoś wybierze inaczej, marny jego los. Pomyłka w doborze partnera nazywana jest supłem.

Jednak rzeczywistość nie sprzyja miłości. Pochodząca z biednej rodziny Amy musi wyrzec się płomiennego uczucia na rzecz małżeństwa z Bohaiem Leongiem, które zapewni jej godny byt. Ślub pociąga za sobą serię niefortunnych zdarzeń – upiorne morderstwa i różne formy obłędu.

Dwie dekady później, młodziutka i ciężarna Theresa, córka Amy jest jedyną szansą na ocalenie honoru klanu Leongów. Wszystko komplikuje spóźniony o 20 lat list…

Na tle magicznej i nieodgadnionej, ale bynajmniej nie bajkowej scenerii rozgrywa się spektakl miłości, szokujących kłamstw, okrutnych strat, heroicznych czynów i ogromnej nadziei. Marionetkami są członkowie klanu Leongów, a za sznurki pociąga widmo okrutnego uroku rzuconego na rodzinę.

FENOMENALNA SAGA RODZINNA, KTÓRA PRZEDSTAWIA HAWAJSKIE KRAJOBRAZY ORAZ CAŁY WACHLARZ OSOBOWOŚCI.

http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/diamentowa-gora-2/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Do zakupu e-booka (po promocji) zdecydowanie przekonała mnie okładka. Choć książka pojawiła się na mojej liście do przeczytania już jakiś czas temu, w ramach zbierania tytułów egzotycznej, najczęściej azjatyckiej literatury. Kiedy niedawno robiłam „porządki” tej listy, znacznie ją uszczupliłam. Z tych pozycji, które pozostały, większość to reportaże, ale znalazło się też kilka powieści, w tym „Diamentowa góra”. Nie wiedziałam, o czym jest książka, ale miałam chęć poczytać coś innego niż ostatnio, więc zaryzykowałam.

Nasz kalendarz był bardziej zapełniony niż kiedykolwiek w Guandongu – mieszkańcy Hawajów spotykali się przy byle jakiej okazji, wydawali przyjęcia tylko dlatego, że był piątek, że księżyc był w pełni albo dlatego, że była ładna pogoda.

Po okładce założyłam, że to tylko jakaś lekka książka o miłości. I zaskoczyłam się bardzo pozytywnie, ponieważ w trakcie czytania okazało się, że przedstawiona historia płynnie łączy różne gatunki. Saga rodzinna? Powieść obyczajowa? Powieść historyczna? Książka Cecily Wong ma w sobie cechy każdej z nich, przez co staje się bogatsza w swojej treści. A każdy czytelnik może znaleźć coś dla siebie. Jest napisana bardzo przystępnie, choć uczucie lekkości bywa w tym przypadku złudne.

Dzień poświęcony jej ojcu nie będzie dalej tak przebiegał i to ona musi popchnąć go do przodu. Ten jeden raz nie pozwoli ojcu zagubić się w psychozach członków tej rodziny, w ich głosach zawsze głośniejszych niż jego, w ich cieniach zawsze większych i ważniejszych.

I choć jednym z głównych motywów tej historii jest miłość, w dodatku przedstawiona na bazie chińskiej legendy o czerwonej nici, de facto daleko jej od romantycznych wizji nastolatek. Ta czerwona nić, przeznaczenie łączące ze sobą dwie osoby mimo wszelkich przeciwności, okazuje się źródłem problemów. Zwłaszcza jeśli dorzucimy do tego akcent rodem z historii o Kopciuszku, gdzie nowe szanse zapewnia siła pieniądza. Autorka z jednej strony tworzy wręcz baśniową atmosferę, jeśli chodzi o sferę uczuciową, z drugiej odziera ją ze znaczenia, udowadnia, że często nic nie jest takie kryształowe, czyste i piękne, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka.

Mąż, który okłamał ją i zwiódł, który uciekł w śmierć, nie przejmując się czasem, przez jaki ona pozostanie jeszcze na tym świecie. Próbowałam nie myśleć o nim teraz, wiedząc, że to tylko pogorszy sprawę, wzbudzi we mnie gniew i wrogość. Ale nie mogłam przestać się zastanawiać, jak to jest kochać kogoś tak zawzięcie, że świat może pękać i walić się wokół ciebie, że wszystko, w co wierzyłaś, może okazać się kłamstwem, a ty mimo to nadal czekasz. Nadal czekasz, pełna nadziei, na kogoś, kto nigdy nie przyjdzie.

Mnie osobiście ujęła historyczna część tej powieści. Była ona co prawda tylko tłem dla rozgrywających się wydarzeń, ale doskonale komponowała się z konstrukcją fabuły i kreacją bohaterów. Poniekąd ukazywała, jak dość liczna grupa emigrantów z Azji pojawiła się na Hawajach, gdzie rozgrywa się akcja „Diamentowej góry”. Wyobrażałam sobie ten archipelag troszkę inaczej – przyznam dość stereotypowo i filmowo – jako rdzennych mieszkańców ubranych w spódniczki z trawy, staniki z kokosa, obwieszonych girlandami z hibiskusa, tańczących hula na czystych plażach otoczonych lazurową wodą. To lektura zmotywowała mnie do sprawdzenia, że według badań z 2008 r. populację Hawajów w 38,5% stanowią Azjaci. Dla porównania dodam rdzenni mieszkańcy to tylko 9%. Nic więc dziwnego, że kulturowo ten teren jest bardzo różnorodny. I pod względem wyglądu, jedzenia czy wierzeń.

Jak mogłam powierzyć takie słowa listowi? Jak mogłam wyjaśnić, że mój ojciec po raz pierwszy w życiu mnie o coś błagał – że po raz pierwszy w swoim życiu widziałam, jak płacze? A może jeszcze trudniejsze do wyjaśnienia, jeszcze bardziej zawiłe było to, że jego łzy w jakiś sposób na mnie wpłynęły. Poczułam na sobie ciężar całej swojej rodziny, widziałam wszystkie jedenaście biednych twarzy, które zastanawiały się: a gdyby to mnie przydarzyła się okazja uratowania rodziny, to czy tak łatwo bym ją odrzucił? Czy jedenaście żyć nie jest więcej warte niż jedno?

Jak już wcześniej wspomniałam powieść Wong to saga jednej rodziny, wokół której rozgrywają się wszystkie ważniejsze wydarzenia. Po przenosinach z Chin na Hawaje, dzięki swojej przedsiębiorczości i filantropii stali się nie tylko ważną częścią lokalnej społeczności, ale wręcz wyznacznikiem dobrobytu samym w sobie. Tego, co najbogatsze czy najlepsze. I jak w wielu tego typu historiach przeszłość miesza się z teraźniejszością, a pogrzebane w szafie trupy wychodzą na światło dzienne. Okazuje się, że wszyscy członkowie tej rodziny posiadają większe lub mniejsze tajemnice.

Moja mama słowami kreśliła swoje życie na nowo, manipulowała doświadczeniami, zmieniała motywacje. Teraz widzę, jak łatwo było jej żyć we własnej głowie. Nikt jej się tam nie czepiał, nikt nie mógł powiedzieć, że to nieprawda.

Polecam! Liczyłam na prostą i lekką historię, a otrzymałam całkiem interesującą lekturę. Zapewniła mi ona przyjemnie spędzony czas. Zmotywowała do pogłębienia tematu i poszukania dodatkowych informacji. No i tym samym trochę zniszczyła moje wyobrażenie na temat Hawajów. Nie żałuję. W ciemno zakładam, że skoro autorka sama stamtąd pochodzi, wie, o czym pisze.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Elżbieta Cherezińska – „Harda”


Opis:

Harda, #1

Mężczyzna, którego kocha. Ogień, który rozpala. Królestwa, którymi włada.
Świętosława od dziecka była harda. Od najmłodszych lat, wraz z bratem Bolesławem Chrobrym, uczyła się niuansów politycznej gry. Miała stać się pionkiem w układzie sojuszy swego ojca, księcia Mieszka. Jej ambicje sięgały znacznie dalej. Chciała zostać królową.

Los okazał się nieprzewidywalny. W drodze na dwór męża spotkała kogoś, kto zawładnął jej sercem. Czy jest w stanie spełnić swe ambicje i kochać? Stawka jest wysoka - przyjaciele zmieniają się we wrogów, miłość w nienawiść. Sakrament w klątwę.

Harda to opowieść o kobiecie niezwykłej, której losy nierozerwalnie wplatają się w dzieje Polski, Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii. Namiętności, walka o tron, krwawe bitwy oraz zniewalające historie to królestwo, po którym Elżbieta Cherezińska porusza się z lekkością i drapieżnością sokoła.

https://sklep.zysk.com.pl/harda.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

 

Koniec starego roku i początek nowego przywitałam z przytupem, czyli z „Hardą” Elżbiety Cherezińskiej! Opowieść o córce Mieszka, księżniczce Świętosławie, która wpisała się w historię północnej Europy, jest dla mnie interesująca z kilku powodów. Po pierwsze to powieść z perspektywy silnej kobiety, która musiała wykazać się inteligencją, siłą woli i sprytem w patriarchalnym społeczeństwie. Często musiała przez to naginać ramy tego, co wypada księżniczce, później królowej, kobiecie, matce, a także chrześcijance.
Lęk odbiera człowiekowi wolność, paraliżuje mocniej niż kalectwo.
Po drugie historia Skandynawii i wikingów była przez pewien czas w moim kręgu zainteresowań, zwłaszcza podczas pisania pracy magisterskiej, więc to dla mnie trochę podróż sentymentalna. Przez to bardzo łatwo zagłębiłam się w tę historię i chłodny klimat. Byłam jednak daleka od oceniania, ile ta historia ma w sobie ziaren prawdy. Wystarczyła mi atmosfera, intrygujące postaci i stojące za nimi motywacje. Każdy bohater, niezależnie od tego, czy go polubiliśmy, czy nie, wniósł swoją cegiełkę do całej opowieści.
– Władca, który myśli tylko o sobie, żyje wygodnie aż do dnia, w którym nie widząc, jak to się stało, traci wszystko. Zaś ten, który odmawia sobie, by żyć życiem swego rodu i kraju, cieszy się miłością. (…)
– Miłość poddanych wystarczy, by się przeciwstawić, gdy ktoś będzie chciał nas pokonać? – zapytał.
– Nie – odpowiedział spokojnie Wilkomir. – Ale bez niej nie będziesz miał żadnych szans.
Zdecydowanie polecam! Choć od razu przyznam, że w przypadku twórczości Elżbiety Cherezińskiej jestem bardzo subiektywna. Podoba mi się nie tylko jej styl i łatwość pisania, ale także płynne przechodzenie prawdziwych historii i wiarygodnych opowieści z fantastyką. Nie oszukujmy się, to nie jest książka stricte historyczna i nie musi odpowiadać prawdzie, za to ma nam zapewnić przyjemnie spędzony czas. I ja czas spędzony z Hardą tak właśnie odbieram.

niedziela, 18 stycznia 2015

Rebecca Johns - "Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory"

Johns_HRABINA.indd
"Jeśli prawdą jest, że Szatan chodzi po Ziemi, przywdziawszy najbardziej ludzkie, najsilniej kuszące z przebrań, to osoba hrabiny Bathory była prawdziwie diabelskim wyborem."
Tym razem zapraszam do poczytania o różnych obliczach kobiety na przełomie XVI i XVII w. Fikcja historyzująca, poruszająca temat jednej z bardziej kontrowersyjnych postaci w historii, próbująca obalić narosłe wokół niej mity.

środa, 23 lipca 2014

Jeanne Kalogridis - "Żona Inkwizytora"


„Marisol nie możesz się łudzić, że nic nam się nie przytrafi tylko dlatego, że nigdy wcześniej nie spotkało cię nic złego. Musisz wiedzieć, że na tym świecie mogą się zdarzyć i na pewno się zdarzą najbardziej nawet niewyobrażalne rzeczy. Przytrafią się one całkiem niewinnym, dobrym ludziom. Stanie się to w ułamku sekundy bez względu na to, jak byłaś dobra, uprzejma, jak gorliwie prosiłaś Boga, by chronił ciebie i twoich bliskich…”
Powieść osadzona pod koniec XV wieku w Hiszpanii, za czasów panowania Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, poruszająca temat rozszerzenia przez władców na swoich terenach wpływów inkwizycji, w związku z podejrzeniem zgubnego wpływu herezji na społeczeństwo.


niedziela, 20 lipca 2014

Kate Alcott - "Ocalone z Titanica"

„Człowiek zyskuje pewność siebie, robiąc to, czego nie odważył się zrobić nikt przed nim. Albo to, czego nikt inny zrobić nie chciał.”

Historię Titanica zna chyba każdy. Stał się on symbolem nie tylko ludzkiej tragedii, ale obrazem ludzkiej pychy i omylności. Wydarzenie to stało się jednym z bardziej rozpoznawalnych motywów marynistycznych w kulturze. Zderzeniem odwagi i strachu. Najbardziej znanym przykładem jest oczywiście film Jamesa Camerona „Titanic” z Leonardo DiCaprio i Kate Winslet w rolach głównych. Kate Alcott pokazuje jednak swoją własną historię na kanwie tego znanego zdarzenia z przeszłości.


niedziela, 13 lipca 2014

Philippa Gregory - "Odmieniec"

S: Zakon Ciemności; T: 1

„Samodzielne myślenie. To najgorsza przewina, prawda? Złożyłeś śluby w zakonie o ustalonych przekonaniach i raptem zacząłeś samodzielnie myśleć.”
Kościół w obliczu zapowiedzi końca świata. Święta misja mająca na celu poznanie coraz częściej pojawiającego się na świecie Zła.

piątek, 20 czerwca 2014

Bernard Benyamin, Yohan Perez - "Kod Estery"


„Jeśli dyskurs religijny jest skierowany do ściśle określonej grupy osób i niesłyszalny przez resztę, to nie wzmacnia on więzi społecznych, ale partykularyzm. Wielkość danej religii nie polega na jej sile przekonywania, ale dawaniu do myślenia tym, którzy nie wyznają określonej tradycji.”
Non-fiction o Holokauście, sprawie procesu norymberskiego oraz badaniu starożytnych tekstów. Bardzo ciekawa propozycja poruszającą trudny temat kwestii eksterminacji ludności żydowskiej podczas II WŚ.

czwartek, 29 maja 2014

Joaquin Borrell - "Ucieczka Andromedy"


"Zanim doszedłem do połowy rynku, stwierdziłem, że jestem idiotą idącym na pewną śmierć, po to tylko, żeby w oczach nieznajomej nie okazać się niegodnym mitologicznego herosa, który nigdy nie istniał."
Z rodzaju tych historii, do których trzeba podejść z przymrużeniem oka. Pod mocno podkolorowanymi sytuacjami, nijakimi postaciami, które autor na siłę chce uatrakcyjnić, kryje się wesoła historia... Ehmm, znaczy się bardzo poważna potyczka z wymiarem sprawiedliwości ^^.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...