Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2020

O czym się nie mówi, czyli stosiki wstydu.



W ramach akcji #zostańwdomu człowiekowi zaczynają przychodzić do głowy coraz dziwniejsze pomysły. W moim przypadku wpadłam na inicjatywę, która nie tylko zajmuje sporo czasu, ale również uchyla rąbka tajemnicy, jak to naprawdę jest z moim stosikiem wstydu. Taki masochizm co prawda, jednak prędzej czy później, i tak trzeba by się z nim zmierzyć. Spróbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie: ile mam aktualnie rozpoczętych serii wydawniczych. I ile z tych książek zapycha niekończącą się listę do przeczytania.

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że wydawnictwa wychodzą z założenia, iż jak już coś wydają, to idealną cyfrą jest co najmniej trójka. Jak w wierszu o pierścieniu z Władcy Pierścieni - „Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem” itd. Dlatego czasem boję się sięgnąć po coś na chybił trafił, bo potem najczęściej okazuje się, że to książka z serii. Dobrze, jeśli chociaż to pierwszy tom. ^^

Przygotowałam sobie Arkusz kalkulacyjny, otworzyłam Goodreads i Lubimy Czytać, i zaczęłam nierówną walkę. W sumie zeszło mi na to cały dzień. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, to sporządziłam plan działania. Wyglądał następująco:
  • Zadanie 1: Wypisać wszystkie rozpoczęte serie.
  • Zadanie 2: Wypisać stan aktualny, czyli na którym tomie z ilu się stanęło.
  • Zadanie 3: Określić czy chcemy czytać dalej, postawić sobie + jeśli tak, - jeśli nie.
Ponadto zebrałam serie w grupy robocze, dodając w arkuszu kolejne kolumny.
  1. Serie ukończone.
  2. Serie porzucone, do których nie mamy zamiaru w ogóle wrócić. Nawet ja, choć staram się doczytać kiepskie książki do końca, mam części z serii, które tak mierziły, że zostały odrzucone w kąt. A tym samym wszystkie pozostałe.
  3. Serie odkurzone, czyli takie, które uważało się za dawno zakończone, a autorzy ostatnio coś dodali bądź zapowiedzieli. Szok i niedowierzanie, zwłaszcza jeśli poprzednie tomy miały odpowiednie zakończenie.
  4. Grzechy wydawców, gdy seria nie zostaje wydana do końca i można tylko doczytać po angielsku. Lub nie.
  5. Jednorazowe przygody, czyli zakupy i prezenty, które okazały się częścią z serii.
  6. Serie przeczytane tylko po angielsku. Mam takich mało, ale wtedy przynajmniej nie muszę czekać na wydawnictwa.
Podsumowując, trochę się tego znalazło. Kolorami oznaczałam szansę na skończenie serii. Krwisto czerwony na zdecydowane nie, żółty - do zastanowienia. Najbardziej optymistyczny był kolor zielony, czyli serie zakończone. I tak wyszło tego całkiem sporo. Pominę milczeniem te kilka serii, które dopiero chciałabym rozpocząć i grzechy wydawców, którzy nie dokończyli wydawanych przez siebie serii.
106 – tyle serii rozpoczęłam w latach 2013-2020. Skończyłam z nich 39. Nie dokończyłam 33. Wśród tych porzuconych są zarówno te serie, które mnie wkurzyły albo takie, których w ogóle nie zamierzałam czytać (jednorazowe przygody w ramach DKK lub prezentów), lub grzechy wydawców, których nie chce mi się kończyć w oryginale. 27 serii mam zamiar przeczytać, a nad 7 się zastanawiam. Więc albo zostaną dokończone albo porzucone.

Ta spontaniczna akcja pozwoliła mi przypomnieć sobie, jakie fajne książki udało mi się przeczytać. Zrewidowała również stan wpisanych książek w serwisach. Przede wszystkim zmusiła jednak do zastanowienia się i przejrzenia listy to-read. Spontanicznie dodane przed laty książki, już nie wzbudzają takiego entuzjazmu. Teraz z jednej strony czekają mnie wirtualne porządki, z drugiej czytanie niedokończonych serii. I tutaj puściłabym jako motyw przewodni melodię z „Niekończącej się opowieści”. ;)

A jak tam Wasze stosiki wstydu?


niedziela, 20 września 2015

Konkurs - wyniki!!!

Tak jak obiecałam, dzisiaj podzielę się z Wami wynikami rocznicowego konkursu. Bardzo dziękuję tej garstce, która sprawiła mi przyjemność i wzięła w nim udział. :* Niestety nie mogę wszystkich obdarować książkowymi nagrodami, a szkoda. ;(

piątek, 11 września 2015

II lata bloga! Zaległe tagi! Konkurs!

Nie wiem, jak to się stało. Nie wiem kiedy. Ale muszę ogłosić, że właśnie dzisiaj mijają dwa lata, odkąd założyłam bloga. Jak ten czas leci. Czuję się, jakby jakiś nikczemny chochlik przestawiał mi za szybko wskazówki w zegarach i przesuwał dni na kalendarzu. Ale jak to tak? To już? (O-o)

sobota, 9 maja 2015

Spotkanie autorskie – Roma Ligocka (24.04.15)

Roma Ligocka, pisarka i malarka, a przede wszystkim pewna dziewczynka w czerwonym płaszczyku, której historia została wpleciona w fabułę filmu „Lista Schindlera”. W ramach Dyskusyjnego Klubu Książki postanowiliśmy połączyć datę kolejnego spotkania z pojawieniem się Ligockiej w naszej bibliotece. Tym samym każdy dostał bojowe zadanie zapoznania się z dowolnie wybraną książką autorki. Mnie przypadła w udziale najnowsza, pod tytułem „Droga Romo”, której recenzję możecie znaleźć >>>>>tutaj<<<<<. Po lekturze nabrałam do autorki szacunku nie z powodu jej traumatycznego dzieciństwa i ucieczki z getta, ale głównie przez to, jaką kobietą się stała mimo tych wszystkich przeżyć. Spotkanie tylko uzupełniło obraz, który powstawał w mojej głowie podczas czytania i zaskakujące, jak wiele z moich myśli się potwierdziło. Urwałam się z pracy, by na nim być i wiecie co? Było warto!

Ligocka2

Oczywiście musiał zostać poruszony temat książek, szczególnie w kontekście jej debiutu literackiego, tym samym poznaliśmy historię kryjącą się za czerwonym płaszczykiem i jak uratował jej życie, a także liczne ciekawostki i anegdoty. Jednak dopiero podczas spotkania dowiedziałam się, że jest ona rodziną Romana Polańskiego. Tak, tego Romana Polańskiego. Szok.

Ligocka1

Pani Roma jest osobą ciepłą, przyjazną i jak na okoliczności, niesłychanie skromną. Ani lata pracy w show-biznesie, ani sukces jej książek nie wydają się mieć na nią wpływu. Szanuje każdego czytelnika. Widać to zarówno w książkach – w autentyczności przekazywanych przeżyć, ukazywanej prawdzie, nawet jeśli w pewnym sensie polega to na literackim obnażaniu się przed nim – oraz przy bezpośrednim kontakcie. Może to drobnostka, ale zwracam uwagę na fakt, czy podczas takiego spotkania ktoś wie, gdzie się znajduje, innymi słowy, czy nie jest mu to obojętne. Ligocka podkreślała to nawet kilka razy, więc naprawdę człowiekowi robi się ciepło na sercu.

Miłe wspomnienia na pewno we mnie pozostaną! Więc jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję być na spotkaniu z Romą Ligocką to nawet się nie zastanawiajcie. :)

czwartek, 11 września 2014

Roczek!

No i w końcu nadszedł ten dzień. Choć 11 września nie kojarzy mi się już tylko ze smutkiem i szokiem, jaki trzynaście lat temu wywołały we mnie zawalające się wieże WTC, to w moim odczuciu ta konkretna data została już napiętnowana tym wydarzeniem. Dla mojej mentalnej przeciwwagi dokładnie rok temu narodziło się coś nowego – ten oto mój własny kawałek internetu wyrażony w formie blogowych zapisków ;). Nie odpowiem wam, dlaczego wypadło to akurat tego konkretnego dnia, równie dobrze mógłby to być 10 lub 12, wyszło jednak tak, a nie inaczej. Przy okazji weszłam na kolejny „level” czytelniczy, bo pisanie rozwinęło moje postrzeganie książki jako takiej. Aby nie być monotematyczną zaczęłam sięgać po tytuły, których być może, wcześniej w ogóle bym nie przeczytała i chociażby przez to, nie uważam tego czasu za stracony. Jeśli przez to moje pisanie (tych jakże średniej jakości wypocin), chociaż jedna osoba sięgnęła po książkę - uznam to za sukces. Dziękuję wszystkim, którzy komentują, ponieważ dzięki wam dostaję dodatkową motywację do działania. :*

W ramach postu rocznicowego odpowiem na zabawę na FB, w której podajemy 10 książek, które w jakiś sposób na nas wpłynęły i krótko uzasadniamy. Do zabawy zostałam wezwana przez Karolinę z Tanayah czyta. Sama jednak nie pobawię się w typowanie tych 10 kolejnych osób, więc jeśli ktoś chce odpowiedzieć a nikt jej/go jeszcze w to nie wciągnął, to się nie krępujcie. Muszę powiedzieć, że z każdej książki wyciągam coś dla siebie, więc stworzenie takiej listy było dla mnie nie małym wyzwaniem. Postanowiłam więc podejść do sprawy jako do wspominek, wrzucić trochę na potoczny luz i zastanowić się nad tym, co czytałam, jak byłam młodsza, jak postrzegałam książki i ich bohaterów (i „czy” oraz „jak” to się zmieniło) itd. Tym samym powstała ta na poły dziecinno-młodzieńcza lista książek, które w tamtym czasie były dla mnie ważne i z tego, czy innego względu mnie do siebie przyciągały.

1. „Mały książę” – Któż nie zna tego sympatycznego chłopca, który miał piękną różę i mieszkał sam na małej asteoridzie? A na kartach tej uroczej książki zostało poruszonych wiele tematów, czasami trudnych i poważnych, jak pojęcie odpowiedzialności czy odpowiadających na pytanie, czym jest przyjaźń czy miłość itd. To również dobry przykład na powiedzenie, że „podróże kształcą” ;)
2. „Tajemniczy ogród” – Tajemniczość, sekret, przygoda… takie mam pierwsze skojarzenia z tą lekturą. No i oczywiście pełna energii dziewczynka, która umiała postawić na swoim.
3. „Alicja w krainie czarów” wraz z tym, co odkryła po drugiej stronie lustra – Kolejna nadpobudliwa dziewczynka, która miała sporą wyobraźnię.
4. „Opowieści z Narnii” - czyli moja miłość do pewnego lwa, który dla mnie uosabiał całe dobro, mądrość itp.
5. „Harry Potter” – ten tytuł musiał się pojawić. Jeszcze dziś pamiętam, jak na początku chodziłam nakręcona przed premierą każdej książki z cyklu, aż skończyło się na tym, że nie doczytałam ostatniej części ;) Chociaż przewartościowałam już postać Dumbledora, który wcześniej był w moich oczach bardziej fajnym dziadkiem, niż zdolnym manipulatorem oraz Snape’a, z nietoperza z lochów, na całkiem odważnego faceta. No i zgadzam się, że gdyby nie Hermiona to historia skończyłaby się już pewnie na Kamieniu Filozoficznym ^^
6. „Władca Pierścieni” – poza tym, że ciągle „idą” to mają całkiem fajny, podrasowany pierścień. Oko na wieży. No i są elfy <3
7. „Mistrz i Małgorzata” – chyba jedyna książka, która od razu kojarzy mi się z alkoholem ;)
8. „Carrie” – morał, że dziewczyn czasami lepiej nie doprowadzać do ostateczności…
9. „Wywiad z wampirem” – Jest zło, jest mrok, jest krew… a nie tam żadne wega-świecące podróbki.
10. „Lśnienie” – Każde miejsce ma swoją historię… gorzej, jak w nie trafisz o nieodpowiednim czasie.

Na tym kończę. Lecę organizować kolekcję ebooków z BookBuba (pierwszy dzień korzystania, a już ściągnęłam kilka bardzo fajnie wyglądających tytułów) no i czytać Feed ;)

piątek, 18 lipca 2014

Zaproszenie i Stos #2

Dzisiejsza notka, to z jednej strony chęć pochwalenia się moimi wczorajszymi zakupami w Biedronce, z drugiej zaś rzecz ważniejsza… zaproszenie do polubienia niedawno utworzonej strony bloga na Facebooku. Można tam znaleźć nie tylko informacje o recenzjach, ale też ciekawostki ze świata książek, muzyki (z książek lub w formie moich skojarzeń, tak jak pojawia się tutaj na blogu) itp.

W takim razie zapraszam :D


 
Wracając do zakupów:


Różnorodnie, mam nadzieję ciekawie ;) Ja sama chyba najbardziej jestem ciekawa książki "Jest legendą". Która jest antologią autorów zajmujących się literaturą grozy. I jest tam King... Mam nadzieję "stary" King.

Tak... no to tyle :) 

piątek, 9 maja 2014

Jaką jestem czytelniczką?

Wszystko to przez Olgę z "Wielkiego Buka", która wywołała mnie do tej blogowej zabawy. Dziękuję. :* Od razu sama chciałabym zaprosić Wiktorię M. oraz Agę CM. Będzie mi miło jeśli znajdziecie czas i chęci, by podzielić się z nami Waszymi czytelniczymi rozważaniami o sobie.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Liebster Blog Award i Stosik #1

Na recenzję „Daru Wilka” musicie jeszcze poczekać ale chciałam się chociaż podzielić dwoma wiadomościami. Po pierwsze serdecznie dziękuję Wiktorii M. z http://ksiazkikatniss.blogspot.com za nominację do Liebster Blog Award.

W ramach przypomnienia:

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.




Nie mam niestety czasu na szukanie blogów, które już nie byłyby nominowane, jak i pomysłu na własne pytania. Jak w przyszłości coś mi zaświta puszczę to w ruch a na razie podzielę się chociaż odpowiedziami.


piątek, 28 lutego 2014

Wynurzenia nad "Przeznaczoną"

W tym miejscu powinna pojawić się recenzja kolejnego tomu z serii "Dom Nocy". Jestem już jednak tak nią zmęczona, że pozwoliłam ją sobie podarować. Co prawda rzadko zdarza się bym nie doczytała tego co zacznę, bo tym co najbardziej interesuje mnie w seriach to jak się one zakończą. Niemniej nic na siłę. W moim odczuciu autorki mogły zakończyć to już dużo wcześniej w jakiś interesujący sposób, niż na siłę robić kolejne części, opierające się na schemacie - zła Neferet, zły Kalona, dobra i nieporadna Zoey otoczona haremem facetów. W opozycji jest ostatnia część serii "Czarne Kamienie". Jest to również bardzo długa seria książek, ale została ona lepiej pod tym względem pomyślana. Główna akcja to tak właściwie trzy książki i na tym można by spokojnie zakończyć. Kolejne części są dobrowolnym wyborem czytelnika, choć często mówią o tym co dzieje się później. W tym względzie wybrałam więc czytanie "Świtu Zmierzchu" niż męczenie z Zoey i spółką.

czwartek, 2 stycznia 2014

Nowy rok...


W tym miejscu chciałabym złożyć wszystkim spóźnione życzenia na Nowy Rok!!! Życzę sobie i wszystkim czytającym wielu książek do przeczytania i równie wiele wolnego czasu. Oczywiście zdrowia i szczęścia czy miłości... Wszystkiego tego co każdy sobie wymarzy i czego potrzebuje :*. Oby ten rok był lepszy !!! lub chociaż  nie był gorszy niż miniony :)

niedziela, 15 września 2013

Tak trochę jesiennie...

Pod wpływem wiersza mojej mamy tu: 
http://szkicegenealogiczne.blogspot.com/2013/09/jesienny-szkic.html
napisałam "haiku" ... biorąc, że dawno nic nie pisałam, to było bardzo ciekawe doświadczenie, takie własne wynurzenia ;) Co prawda rysuję od czasu do czasu, ale pisanie jako taka artystyczna czynność, opuściło mnie na dobre kilka lat.


***
wymowna cisza 
szelest leżących liści

kolory śmierci
***


Moja mama już opracowała na tej bazie lepszą wersję, którą można znaleźć w komentarzach pod jej wierszem :)

A jako dodatek, śliczna piosenka, która leciała u mnie w tle :)






środa, 11 września 2013

Druga strona...

... czyli małe wprowadzenie. :)


 Mam na imię Ewelina i będę prowadzić tego bloga. Chociaż stworzyłam go dla siebie, jako odskocznię od moich codziennych obowiązków, mam nadzieję, że przyniesie on coś wartościowego innym. 


 Mam (jeszcze) 22 lata i mimo, że studiuję już na 2 roku studiów magisterskich, właściwie nic nie dawało mi trwałej przyjemności. Nie mogłam znaleźć czegoś co mogłabym robić. By praca nie była tylko obowiązkiem a przyjemnością. Nic nie potrafiło długo pozostać w moim sercu. Oprócz czytania... To jedyna rzecz, która nie opuszcza mnie od najmłodszych lat. Dopiero niedawno przeszło mi przez myśl, że rzeczywiście świat książek jest tym w którym wolę się obracać. A praca z książkami dawałaby mi przyjemność.

 Czytam dużo i chętnie. Obracam się wśród różnych książek. Teraz głównie wśród tych naukowych, choć szukam zawsze wolnej chwili by móc poczytać coś lżejszego. Nie ograniczam się co do gatunków, choć przez jakiś już czas króluje u mnie fantasy. Może dlatego, że rzeczywiście przenosi mnie z tej szarej rzeczywistości na drugą stronę lustra.

 Będę zamieszczać tu różne informacje o książkach, moje "recenzje" i inne różności z książkami w tle. Jeśli się to komuś spodoba - to się cieszę, jeśli nie..., cóż to jego sprawa. nie każdy lubi to samo. 

 Więc jeśli ktoś nie lubi czytać książek to zawsze może znaleźć wiele innych ciekawszych stron i blogów, i nie tracąc czasu na "hejtowanie", nacisnąć po prawej u góry taki ładny krzyżyk ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...