Szukaj na tym blogu

środa, 7 kwietnia 2021

Trudi Canavan – „Ostatnia z dzikich”

Opis:

Era Pięciorga, #2

Choć Auraya była architektem zwycięstwa Białych, pierwsze spotkanie z wojną wypełniło jej sny koszmarami. Spaceruje w nich po polach krwi, a polegli wstają, by rzucić jej w twarz oskarżenie: Ty nas zabiłaś. Ty. Wydaje się, że Auraya nie zazna spokoju, dopóki nie odejdą te koszmary. Niestety jedyny człowiek, któremu ufa i którego mogłaby prosić o pomoc, zniknął. Tkacz snów Leiard, wciąż usiłując jakoś uporządkować coraz wyraźniejsze wspomnienia dawno zmarłego Mirara, ucieka w góry w towarzystwie Emerahl, być może ostatniej z Dzikich. Choć sama nie jest tkaczem snów, Emerahl dysponuje wielką mocą i pomaga Leiardowi w zrozumieniu tej niezwykłej plątaniny pamięci. To, co odkryją, zmieni jego życie na zawsze. Daleko na południu Pentadrianie liżą rany i próbują wybrać nowego przywódcę. Wydaje się, że pokój musi jeszcze zaczekać.

https://galeriaksiazki.pl/pl/p/Ostatnia-z-Dzikich.-Ksiega-II-Trylogii-Era-Pieciorga-wyd.-2020/388

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Całą trylogię Ery Pięciorga kupiłam kiedyś po promocji w wersji kieszonkowej. Minimalizm takiego rozwiązania ma swoje plusy, ale ponad 600 str. książki pełnej małego druku i interlinii 1 potrafi zmęczyć. Jednak nie przeszkodziło mi to docenić tej rozbudowanej historii. Pierwszą część czytałam jakiś czas temu, więc potrzebowałam dobrej chwili, by na nowo poczuć wykreowany świat. Kiedy mi się to udało, znów uderzyłam mnie swego rodzaju swojskość w twórczości Trudi Canavan. Jak powrót do domu po długiej podróży.

Ludzie potrafią przekonać się do czegokolwiek, jeśli tylko chcą na kogoś zrzucić winę.

„Ostatnia z dzikich” skupia się na temacie boskości. Konflikt religijny między dwoma państwami wikła cały kontynent w walkę o wpływy. Pewne jest tylko jedno: ich bogowie są fałszywi lub przynajmniej słabsi od naszych. I jedni i drudzy dla swojej religii są w stanie zrobić wszystko i nie cofną się przed niczym. Niby fantastyka, ale temat poważny i nie musielibyśmy długo szukać, żeby znaleźć odniesienia do podobnych sytuacji.

Nie żałuj swojej przeszłości, powiedział Chaia. Wszystko, co robisz, uczy cię czegoś o świecie i o tobie. Do ciebie należy czerpanie mądrości z własnych błędów.

Mocną stroną powieści są główni bohaterowie, bardzo różnorodni i reprezentujący czasem skrajne perspektywy. Z tego powodu widzimy konflikt z różnych stron. Jak możemy się przekonać, każdy ma swoje racje i żadne nie są lepsze od innych. W końcu dla danej osoby jej własny światopogląd jest najważniejszy.

Twórczość Trudi Canavan chyba zawsze będę polecać. Za każdym razem bardzo łatwo trafia w mój gust i mam do niej sentyment. Z pewnością sięgnę po kolejny tom.

środa, 17 marca 2021

Margaret Mitchell – „Przeminęło z wiatrem”

Opis:

Scarlett O’Hara. Rozpieszczona córka plantatora bawełny. Intrygantka o zielonych oczach, najwęższej talii w trzech hrabstwach i niebywałym tupecie, dzięki którym prawie każdego mężczyznę potrafi okręcić sobie wokół palca. Ale ona zechciała tego jedynego, który jej nie uległ…

Nawet kiedy na jej drodze staje Rhett Butler – bezkompromisowy, inteligentny i cyniczny oficer – nie zamierza zmieniać swoich planów. A Rhett nie zamierza zrezygnować z niej…

Jednak w życiu Scarlett to nie mężczyźni są najważniejsi. Zdana tylko na siebie, poświęca wszystko, aby w ogniu wojny secesyjnej ratować rodzinny majątek – Tarę. I z beztroskiej dziewczyny zaczyna się zmieniać w dojrzałą kobietę.

Powieść o kobiecej niezłomności, walce o rodzinę i własne szczęście. A także o błędach, za które czasami trzeba zapłacić najwyższą cenę…

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/przeminelo-z-wiatrem/?edition=3

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Jednym z gatunków literackich, które zazwyczaj omijam szerokim łukiem, jest klasyka światowego romansu. Kojarzy mi się ona głównie z bohaterkami, których głównym problemem jest, w co się ubiorą na zabawę i z kim zatańczą (lub nie). Wychowane w bogatych domach, bez trosk, bez pracy, bez obowiązków, przekonane o własnej wyjątkowości, zupełnie nierozumiejące zwykłych ludzi. „Małym Kobietkom” Alcott udało się mnie przekonać do siebie od razu, „Przeminęło z wiatrem” nie. Główna bohaterka irytowała mnie od pierwszych stron, uosabiając niemal wszystko, czego nie lubię w tym gatunku. Na szczęście moją uwagę przykuł „czarny charakter” tej powieści, który jako jedna z niewielu postaci, był naprawdę szczery i na każdym kroku demaskował zachowanie Scarlett.

Scarlett nie zdawała sobie sprawy, że wszystkie dawniej obowiązujące zasady przebrzmiały I że za uczciwą pracę nie otrzymuje się już nagrody.

I choć postać Scarlett O’Hary bardzo mnie denerwowała, z każdą kolejną przeczytaną stroną zaczęłam doceniać tę historię. Przede wszystkim podobały mi się opisy wojny secesyjnej z perspektywy mieszkańców Południa i zmiany światopoglądowe, jakie po niej nastąpiły. Bańka mydlana musiała w końcu pęknąć i wszyscy, niezależnie od swojej wcześniejszej pozycji musieli ubrudzić sobie ręce i zacząć ciężko pracować.

Życie nie jest obowiązane dawać nam to, czego oczekujemy. Bierzemy to, co nam daje, i jesteśmy wdzięczni, że nie jest gorzej.

Jestem zaskoczona, że wystawiłam tej książce tak wysoką ocenę. Powieść jest bardzo przemyślana i rozbudowana, pełna emocji i postaci z krwi i kości. „Gardziłam” postępowaniem głównej bohaterki, która doprowadzała mnie w niektórych momentach do szewskiej pasji, ale muszę zwrócić uwagę, że przez to zostanie w mojej pamięci. Na jej tle doceniamy zachowanie innych bohaterów. Zakończenie, choć przewidywalne, było dobrym podsumowaniem całej historii.

Polecam!

 

środa, 3 marca 2021

Stanisław Lem - „Pamiętnik znaleziony w wannie”

 Opis:

Pamiętnik znaleziony w wannie jest jedną z najbardziej zagadkowych książek Lema. Czyta się jak zabawną satyrę na przeżarty wiarołomstwem świat nowoczesnego wywiadu, ale jak wszystkie teksty w świecie szpiegów – jest tekstem szyfrowanym. Uważny czytelnik odkryje tu krytykę totalitarnego państwa, ale też paraboliczną przypowieść o sytuacji człowieka zagubionego w kosmosie znaków, które produkuje społeczeństwo, kultura, literatura, świat fizyczny i biologia. I tak groteska i drwina przemieniają się niepostrzeżenie – w filozofię.

https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4276/Pamietnik-znaleziony-w-wannie/

Moja ocena: Ujdzie w tłumie (**)

Rok 2021 został ogłoszony rokiem Stanisława Lema. Z tej okazji zaproponowałam na Dyskusyjnym Klubie Książki, byśmy sięgnęli po tego autora. Traf chciał, że padło na „Pamiętnik znaleziony w wannie” ze względu na dostępność na Legimi. Ten tytuł wydawał się dość bezpiecznym wyborem. Zwłaszcza wśród futurystycznych książek przesiąkniętych nowomową. Nic bardziej mylnego.

– (…) Ale to… to brzmi jak… – nie dokończyłem.
– Szyfr powinien przypominać wszystko z wyjątkiem szyfru – odparł.

Mam mieszane uczucia do tego tytułu. Ponieważ z jednej strony było mi bardzo ciężko się wczuć, ale na swój pokrętny sposób, wciągnęłam się w tę historię. Choć jeśli miałabym opisać ją jednym słowem, pierwsze co przychodzi mi na myśl to: dziwna. Nie był to stracony czas, ale nie poczułam się zrelaksowana. Pamiętnik wymagał ode mnie dużego skupienia. Musiałam robić sobie przerwy, żeby nie pogubić się w tej historii, i nie mogę powiedzieć, że zawsze mi się to udało.

Kiedy wszyscy są wariatami, nikt nie jest wariatem…

Lem bawi się swoim głównym bohaterem i w pewnym sensie także czytelnikiem, wrzucając go w wir absurdu, w trybiki machiny, której daleko do doskonałości. Autor przygląda się jednostce pod kątem indywidualności, wyznawanych wartości i motywacji w zderzeniu z instytucją rządową. W dodatku tajną o dużym poziomie biurokratyzacji. Miałam wrażenie, że to wojskowa korporacja, w której człowiek się po prostu gubi i traci sens. Podobne poczucie zagubienia nie opuszcza ani bohatera, ani czytelnika.

Mimo wszystko uważam, że warto spróbować poznać ten tytuł.

środa, 24 lutego 2021

Petr Šabach – „Babcie”

Opis:

Matěj urodził się w sierpniu 1951 roku. A raczej brutalnie wypchnięto go na świat pełen nieobliczalnych stryjków, bojowniczych ciotek, sąsiadek mieszających w wannie sałatkę ziemniaczaną, bezkompromisowych trenerów boksu, wyjących przenikliwym falsetem germanistek i innych udręk, od których z pewnością by oszalał, gdyby nie one. Babcie.

Subtelna babcia Irena, której dzieciństwo upłynęło w klasztorze, płynnie mówi po francusku, czyta wnukowi Szekspira, zachwyca się baletem rosyjskim i grecką filozofią.

Babcia Maria, zagorzała komunistka, chleb smaruje palcem, z nikim się nie certoli i każdą chorobę leczy winem domowej roboty, bez względu na to, czy niedomaga dorosły, czy dziecko.

Matěj zabiera nas w swoje lata szkolne, zbuntowaną długowłosą młodość (która zahacza o Londyn ´69 i Grecję lat 70.) i dorosłość, aż do aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Jak zwykle u Šabacha, w tej podróży towarzyszą nam ciepły uśmiech i nostalgiczna łezka.

Petr Šabach urodził się w sierpniu 1951 roku. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe…

https://www.wydawnictwoafera.pl/babcie,id41.html

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po literaturę czeską. Zazwyczaj wtedy, kiedy chcę odpocząć, czytając coś lekkiego. To duże uproszczenie, ale z tym właśnie kojarzą mi się książki naszych południowych sąsiadów. Ze specyficznym poczuciem humoru i dobrą rozrywką, która potrafi rozbawić do łez. „Babcie” wpisują się w ten trend, ale oferują coś więcej.

Ciocia kibicowała wszystkiemu, co miało związek z długimi włosami i gitarą elektryczną, bo te właśnie atrybuty zajadle tępili komuniści. Więc jeśli komuniści uważali rock and roll za muzykę ideologicznie wrogą, ciocia w sposób naturalny wspierała ten nurt, uważała to za swój obowiązek obywatelski.

To nie tylko bardzo fajna historia z humorem, którą czyta się w mgnieniu oka. Na uwagę zasługują barwne postacie, w tym tytułowe Babcie, mające ważny wpływ na życie głównego bohatera. Ta zabawna książka o dorastaniu, pokazuje w przystępnej formie, jak młodego człowieka kształtuje jego otoczenie. Wraz z wiekiem głównego bohatera, zmienia się też styl powieści, na dojrzalszy, poważniejszy. Łączy się to bezpośrednio z wydarzeniami, które miały miejsce w tamtym czasie w Czechosłowacji. I choć ta zmiana jest bardzo wyczuwalna, wpisuje się w fabułę powieści. Widzimy, jak różnie podchodzimy do życia jako dzieci, a jak wtedy, kiedy stajemy się dorośli. Wychodzi to całkiem naturalnie.

Polecam! Fani czeskiego humoru powinni być zadowoleni.

środa, 17 lutego 2021

John Steinbeck – „Na wschód od Edenu”

Opis:

Powieść uznawana za najwybitniejsze dzieło Steinbecka opowiada o tragicznym losie rodziny Trasków, która na przełomie XIX i XX wieku osiedliła się w dolinie Salinas. Adam Trask, farmer, samotnie wychowuje dwóch synów – Arona i Kaleba. Chłopcy różnią się od siebie jak woda i ogień, a jedyne co ich łączy, to nieustanna rywalizacja o miłość surowego ojca. Aron jest spokojny i posłuszny, Kal to urodzony buntownik, który żywi wyraźną niechęć do brata i za wszelką cenę chce odnaleźć matkę. Napiętą sytuację między braćmi pogłębia jeszcze miłość do tej samej dziewczyny – Abry. W końcu Kaleb odnajduje matkę, demoniczną Kathy, w domu publicznym i odkrywa, że jest ona zupełnym przeciwieństwem tego, co uosabia ukochany ojciec. Rozdarcie wewnętrzne, konieczność dokonania wyboru i nadmiar napięć doprowadzają do tragedii…

„Na wschód od Edenu” to jedna z najwybitniejszych i zarazem najpopularniejszych powieści XX wieku. Podczas gdy w warstwie fabularnej jest realistyczną sagą rodziny kalifornijskich ranczerów, jej drugie, głębsze dno można odczytywać jako reinterpretację biblijnej historii o Kainie i Ablu i przypowieść o walce dobra ze złem w człowieku.

https://www.proszynski.pl/Na_wschod_od_Edenu-p-30879-.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Wypełniając książkowe bingo i tym samym realizując postanowienie, by sięgać po gatunku inne niż zwykle, natrafiłam na książkę Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu”. To pierwsza książka, która pojawia się na liście Lubimy Czytać pod hasłem saga rodzinna. I moje pierwsze wrażenie? Wow. Ta książka to jest coś. Widziałam, że ma dobre oceny, więc jakoś naturalnie wyszło, że miałam wobec niej duże oczekiwania i nie zawiodłam się.

Myślę, iż różnica między kłamstwem a opowieścią polega na tym, że opowieść posługuje się akcesoriami i pozorami prawdy w interesie zarówno słuchacza, jak opowiadającego. Opowieść nie ma w sobie ani zysku, ani straty. Natomiast kłamstwo jest środkiem zapewniającym korzyść albo ucieczkę. Przypuszczam, że jeżeli trzymać się ściśle tej definicji, powieściopisarz jest kłamcą – o ile ma finansowe powodzenie.

„Na wschód od Edenu” jak na sagę rodzinną przystało, przedstawia nam kilka pokoleń. Z jednej strony czujemy upływ czasu, z drugiej obserwujemy rozwój poszczególnych bohaterów na tle konkretnych wydarzeń. Narodziny i śmierć zataczają koło. Losy postaci rozgrywają się w pewnych ramach czasowych, dlatego dodatkowo stajemy się świadkami znacznego skoku dziejowego między XIX a XX wiekiem w Stanach Zjednoczonych.

Tutaj stawiam regułę: wielka i trwała opowieść musi mówić o każdym, bo inaczej nie przetrwa, To, co dalekie i obce, nie jest interesujące – tylko rzeczy głęboko osobiste i blisko znane.

Książka jest napisana niesamowicie. Plastyczna, obrazowa, interesująca. W moim odczuciu akcja i opisy są wyważone. W dodatku powieść Steinbecka przedstawia wartościową historię. Znajdziemy w niej wiele rozważań na różne tematy, ale w żaden sposób nie jest nachalna czy moralizatorska, poza tym, że zmusza do własnych przemyśleń. Miałam wrażenie, że wręcz płynę ze strony na stronę. To jedna z tych książek, w których chcesz wiedzieć, co wydarzy się dalej, ale jednocześnie nie chcesz kończyć jej czytać. Ot, taki paradoks.

Zdecydowanie polecam! Spędziłam przyjemnie czas na intrygującej i wartościowej historii. Mogę sobie tylko życzyć, by trafiać na tak dobre pozycje książkowe jak ta Steinbecka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...