Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą P.C. Cast. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą P.C. Cast. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Wynurzenia nad "Przeznaczoną"

W tym miejscu powinna pojawić się recenzja kolejnego tomu z serii "Dom Nocy". Jestem już jednak tak nią zmęczona, że pozwoliłam ją sobie podarować. Co prawda rzadko zdarza się bym nie doczytała tego co zacznę, bo tym co najbardziej interesuje mnie w seriach to jak się one zakończą. Niemniej nic na siłę. W moim odczuciu autorki mogły zakończyć to już dużo wcześniej w jakiś interesujący sposób, niż na siłę robić kolejne części, opierające się na schemacie - zła Neferet, zły Kalona, dobra i nieporadna Zoey otoczona haremem facetów. W opozycji jest ostatnia część serii "Czarne Kamienie". Jest to również bardzo długa seria książek, ale została ona lepiej pod tym względem pomyślana. Główna akcja to tak właściwie trzy książki i na tym można by spokojnie zakończyć. Kolejne części są dobrowolnym wyborem czytelnika, choć często mówią o tym co dzieje się później. W tym względzie wybrałam więc czytanie "Świtu Zmierzchu" niż męczenie z Zoey i spółką.

piątek, 1 listopada 2013

P.C. Cast, Kristin Cast - "Spalona"

 

Seria: Dom Nocy, T: 7
Moja ocena: 5/10

Spalona” jest książką trzymającą poziom, a w niektórych momentach nawet ciekawą, chociaż mimo, że czyta ja się dobrze i zawsze ma rozbudowany wątek, to jednak jakoś mnie tak nie przyciąga. Nie można powiedzieć, że nudzi, ale czasem staje się naprawdę bardzo oklepana. Główny temat walki dobra ze złem został nie tylko podkreślony, ale wręcz zwizualizowany. Poza samą fabułą, ważniejsze są postawy które w niej można znaleźć. W tym tomie oprócz różnych rodzajów miłości, która przewija się we wszystkich tomach serii, ciekawsze są inne uczucia bądź postawy. Szczególną rolę odegrało tu pojęcie honoru, ale także jak ważna jest walka o akceptację samego siebie oraz podkreślenie, że czasem trzeba zrezygnować z ważnej dla nas rzeczy, dla dobra innej osoby czy ogółu.


***

Lekka lektura, ale więcej ciekawych myśli nie wzbudzała i nic więcej z niej nie wycisnę. ;) Chociaż bardzo pasuje mi do niej poniższy utwór:

Anneke van Giersbergen - "Shooting for the Stars"

W tłumaczeniu:

Mówią, że życie jest skomplikowane
Mówią, że miłość jest przereklamowana
Nic nie jest tylko czarne albo białe
I nie ma mowy, żeby nam się to udało
Chyba, że przestaniemy udawać:
Wszystko będzie w porządku

Nie chcę odejść
Chcę zostać tu w tym życiu”

poniedziałek, 7 października 2013

P.C. Cast, Kristin Cast - "Kuszona"


Moja ocena: 4/10

Tom 6 z tego cyklu kontynuuje historię głównej bohaterki Zoey. Możemy w nim dowiedzieć się, że nic nie dzieje się przypadkowo. I wiele rzeczy już od pierwszego tomu miało swoje uzasadnienie. Poznajemy jak w każdym tomie, wiele uczuć typowych dla nastolatków, czy też dopiero wchodzących w życie młodych dorosłych. W moim odczuciu są one jednak przejaskrawiane na każdym kroku. Dlatego w różnych sytuacjach nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Taka hiperbolizacja czasami jest dobra. Ale po kolejnym tomie w serii, w którym znajduje się przesyt emocjami, mnie osobiście zaczęło to razić. Zamiast wyśmiewać i pokazywać jak złe są to relacje, można odczuć działanie tego w zupełnie innym kierunku. Sama końcówka w porównaniu do całej historii całkowicie mnie wciągnęła, więc jestem ciekawa kolejnej części.

W tomie zasadniczą różnicą jest to, że akcja nie jest już opowiadana tylko z perspektywy Zoey. Według mnie to dobry zabieg, bo nie mamy wrażenia, że jest ona niczym pępek świata i wszystko, dokładnie wszystko, musi się kręcić wokół niej. 

Mimo wszystko, kto chce przebrnąć przez całą historię musi przeczytać ten tom. Więc pozytywne czy negatywne myśli nie powinny mieć na to wpływu. Mi osobiście, książki, które się innym nie podobają, dla mnie są atrakcyjne właśnie przez fakt tego, że budzą takie emocje. Chcę się przekonać czy rzeczywiście jest tak źle ;) a może jednak nie. Dla fanów serii tytuł obowiązkowy.

niedziela, 15 września 2013

P.C. Cast, Kristin Cast - "Osaczona"


P.C. Cast, Kristin Cast - "Osaczona" Dom Nocy cz.5

Moja Ocena: 5/10

Po “Nieposkromionej”, która rzeczywiście mnie wciągnęła, 5 – ta część mnie (znów) troszeczkę rozczarowała. Pod koniec czytania, zaczęłam się zastanawiać czy autorki tak naprawdę nie lubią Zoey. I czy nie lubią mężczyzn? :P Bo praktycznie wszystkie problemy jakie spotykają główną bohaterkę dzieją się przez mężczyzn i z ich udziałem.  Nie dość że musi radzić sobie z nimi (czyt. facetami), musi dać sobie radę z całym światem i swoimi mocami… Nic dziwnego, że nie może sama wszystkiego ogarnąć, bo jest tego zbyt wiele.

Drażniąca dla mnie jest również jej reakcja na męski harem, który wokół siebie tworzy. Kiedy wmawia sobie o silnej woli i że już nigdy więcej, a za 5 min po jej silnej woli brak śladu. I że mimo, że ostatnio dostała nauczkę, historia zatoczyła koło… A Zoey sama widzi że nie jest fair… ale zupełnie jej to w niektórych momentach nie przeszkadza. Zostawiając wszystko na później.

Co ciekawe Zoey mówi do jednej z postaci – 
„Wiara to pierwszy krok. Czyn to drugi”. 
Ona wierzy, że nie wszyscy są do końca źli i to ich czyny o nich świadczą… Ale jest to trochę hipokryzja, skoro nie patrzy na to co sama robi z mężczyznami w swoim otoczeniu i jak ich (znów) oszukuje i rani. Teraz szybciej reaguje na takie sytuacje niż dawniej, ale zwykle dylematy moralne zostają rozpatrzone po fakcie.

Dlatego „Nieposkromiona” była dla mnie o wiele lepsza, kiedy Zoey mogła zająć się sobą i głównymi problemami, nie zaś tymi o charakterze romantycznym. Wtedy i jako postać zyskiwała w oczach, bo  dążyła do tego co musi zrobić. Trzymała się mocno swoich własnych ideałów.


Gdyby nie została przytłoczona zbyt wielką odpowiedzialnością i oczekiwaniami, nie musiałaby szukać ciągle ramion w których czułaby się „bezpiecznie” (zwykle tych które znajdowały się najbliżej). I przez to nasunęło mi się to pytanie czy autorki ją lubią, że przytłaczają tyloma problemami naraz i że do pocieszania dają samych przystojnych i zainteresowanych nią mężczyzn, pogłębiając je jeszcze bardziej.

***
Ta książka przyniosła mi na myśl jedną piosenkę, która mogłaby się stać taką wisienką na torcie, podsumowującą do końca moje odczucia.

"moja wiara mówi mi, żebym zareagowała

nie obchodzi mnie to
może to nieuprzejmie
jeśli powinnam zmienić
uczucie, które dzielimy"
cytat z tłumaczenia na: 
http://www.tekstowo.pl/piosenka,delain,such_a_shame.html


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...