Szukaj na tym blogu

środa, 12 sierpnia 2015

Robert McLiam Wilson - "Ulica marzycieli"

McLiam Wilson - Ulica Marzycieli
"Powierzchnię Belfastu gęsto oblepili żywi, ziemia zaś jest hojnie obsiana zmarłymi. Belfast to istny skład opowieści. Czas teraźniejszy, czas przeszły, przyszły... Miasto-saga."

Opis:


"W tej powieści, pisanej nocą przy akompaniamencie głośnej muzyki, pobrzmiewa humor, nostalgia i tragizm, a wszystkie te tony - tak różnorodne - harmonizują ze sobą w niepowtarzalny sposób. Robert McLiam Wilson to »książę opowiadaczy«" - uznali krytycy. Nie ma przesady w ich opinii, Wilson bowiem sięga najbardziej osobistej sfery ludzkich odczuć, gdy opowiada o Jake'u Jacksonie uganiającym się za miłością; o niezbyt rozgarniętym "Miśku" Lurganie, który nagle zdobywa majątek; o ich krewnych, przyjaciołach, znajomych - mieszkańcach Belfastu, w których zwyczajne życie od czasu do czasu wkracza polityka.

 

Moja ocena: Bardzo Dobra (****)


+ Podejście do tematu
+ Humor
+ Pomysły Miśka
+ Wyważenie historii
– Aoirghe

***

Tak się zbierałam i zbierałam do napisania choć kilku słów o "Ulicy marzycieli". Musiałam dać sobie czas do poukładania wszystkiego w głowie. Nie jest tak, że nie mam co napisać, raczej ciężko ubrać mi w słowa to, co rzeczywiście bym chciała Wam przekazać. Po pierwsze, gdy tylko zaczęłam ją czytać, stwierdziłam że jest to dziwna książka. Na poważnym tle dzieją się rzeczy niemalże trywialne. Czasem wręcz żenujące. Lektura jest lekka, acz dosadna, o specyficznym humorze, który nie wszystkim może przypaść do gustu. I w tym jest magia tej opowieści. Podejście do tematu jest tak zaskakujące, że nie wiadomo czy mamy się śmiać czy płakać.
"Staram się nie nienawidzić ludzi. Nienawiść do ludzi jest potwornie męcząca. Tylko że czasami - tylko czasami - niezbyt mi się to udaje."
Tak bez spoilerowania opowiedzieć o czym jest ta powieść? O życiu. Ale zabłysnęłam, nie ma co. Większość książek traktuje właśnie o tym. W Ulicy pokazano jednak specyficzny rodzaj życia w obliczu konfliktu, wojny domowej, która dotyka wszystkich. Bomby wybuchają. Ludzie giną. Irlandczycy walczą z Irlandczykami. Dlaczego? Generalnie wszyscy chcą postawić na swoim, a nikt nie chce ustąpić. ;) Mieszkańcy Belfastu przyzwyczaili się do takiego stanu. Przeszłość i dawne konflikty wciąż są dla nich żywe. I tak to trwa.
"Publiczna śmierć jakby w dwójnasób obnaża naszą śmiertelność."
W zderzeniu z tym konfliktem, poznajemy życie zwykłych mieszkańców. Wraz z nimi przemierzamy ulice miasta, obserwujemy jak radzą sobie z codziennością. Jesteśmy świadkami ich wzlotów i upadków. Ale dzięki nim dostrzegamy także inne oblicze tego miejsca. Drobne odstępstwa od reguły. Zorganizowane grupy walczą przeciwko sobie dla dobra Irlandii, ale życie toczy się tak czy inaczej. Nawet przy ogromnym braku tolerancji okazuje się, że niektórzy potrafią żyć obok siebie i nie wydrapać sobie oczu.
"Jak wszyscy, żyję w Belfaście z dnia na dzień. Tu nic nie jest stałe. Mimo to nadal tu tkwię, choć tak naprawdę wcale tego nie chcę."
Polecam! Książka jest fantastycznie napisana. Taka pozytywnie zakręcona. Dałam minusa przez postać, która mnie denerwowała, ale generalnie bardzo mi się podobało.

PS Oddanie przeze mnie klimatu opowieści? Mission failed. ^^ ;(

4 komentarze:

  1. Dziwne, że wcześniej nawet nie słyszałam o tej książce, już wpisuję na listę do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Widzę, że jest warta przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest interesująca, więc może i Tobie się spodoba. :)

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło za każdy komentarz. Jednakże namolnego spamu nikt nie lubi, podobnie zresztą jak "hejtingu". Jeśli chcesz kogoś poobrażać to radzę użycie tego fajnego krzyżyka w prawym górnym rogu. Komentarze tylko spamujące lub obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...