
"Miał wrażenie, że Lisbeth Salander jest najbardziej bezwzględną osobą, jaką spotkał, w stosunku do ludzi, którzy ją irytowali, ale nigdy nawet nie uniosła brwi wobec ludzkiej słabości."
Wszystko
co dobre, zwykle szybko się kończy. Niestety. Tak właśnie czuję
względem serii Larssona. Gdybym jej sobie nie dawkowała, przebiegłabym
przez nią i czuła niedosyt, a tak miałam okazję choć troszkę rozciągnąć
przyjemność z czytania. Bo było warto.